RSS
środa, 17 lutego 2016

D -drzewo , smak kwaśny 

O-ogień , smak gorzki

Z-ziemia , smak słodki

M-metal , smak ostry

W-woda , smak słony

 

niebo


Próbuję to jakoś ogarnąć.


Cykl tworzenia :

D karmi O tworzy Z nosi w sobie M zbiera W odżywia D


 

Cykl zwyciężania :

M przecina D zapuszcza się w Z pochłania W gasi O topi M

 

To taka ściągawka, która może się kiedyś przydać.

piątek, 27 listopada 2015

Jak zwykle pytanie  - od czego zacząć?

Skorzystam z podpowiedzi. 

Czym należy popijać leki?

 

WODĄ - najbezpieczniejsza opcja , najlepiej taką z kranu przegotowaną ( przefiltrowaną lub odstałą - aby pozbyć się osadu).  Niegazowanej mineralnej nie polecam bo nie wiadomo do końca jakie tam minerały w niej pływają.

Chociaż i tutaj mogłaby się wywiązać dyskusja , bo niektóre kranówy są bardzo twarde i tam też różności pływają.

W każdym bądż razie - ma to być WODA.

 

woda

Jaką ilością wody?

 

Niektóre leki należy popijać większą ilością  np. 150-200ml wody inne małą ilością. 

Od czego to zależy?

Takie leki jak kwas acetylosalicylowy ( np. ASA /polopiryna , aspiryna itp/) należy popijać większą ilością wody bo są słabo rozpuszczalne a większa ilość wypitego płynu (wody) zwiększy jego biodostępność ( czyli szybciej i mocniej podziała) a jednocześnie zabezpieczy przewód pokarmowy przed jego drażniącym działaniem .

Inne leki i tutaj jednak czytać ulotki ( będzie napisane ) popija się małą ilością wody aby właśnie zwiększyć jego biodostępność.

Dlaczego tak ważna jest ta biodostępność?

Proste - im mniej leku ( składnika aktywnego ) użyjemy aby uzyskać efekt terapeutyczny tym mniej efektów ubocznych danego leku uzyskamy.

Niektóre składniki znajdujące się w pokarmie, owocach , warzywach i innych pokarmach oraz herbatach , ziołach mogą zwiększać lub zmniejszać wchłanianie danego składnika aktywnego w leku lub nawet zmienić jego kierunek działania.

Dlatego też nie łączymy leków z sokami , mlekiem , herbatami , kawą , alkoholem czy ziołami. Chociaż są wyjątki ( o tym póżniej) .

Teraz jeszcze powiem  - kiedy?

Najczęściej 1h przed posiłkiem lub 2h po posiłku połykamy swoje leki lub ściśle wg wskazań lekarza , gdyż może on zmienić wskazówki do stosowania różniące się od ulotki co w niektórych jednostkach chorobowych nie jest błędem. Mogą być to tzw. interakcje zamierzone aby wzmocnić lub osłabić działanie jakiegoś leku a nie wymyślono jeszcze osobnego leku w danej jednostce chorobowej.

Gorąco namawiam czytajmy ulotki przy lekach , pomimo , że są takie ogromne- ale tam wszystko jest.

DO usły-czytania !

środa, 25 listopada 2015

droga

 

My tam wszystko wiemy

Ile zmieścimy tyle zjemy

Bo przecież zaraz tabletki soczkiem se popijemy.


 Najczęstsze rozumowanie.  

                                                                                                        Ale skąd człowieki mają wiedzieć. W ulotkach tego z reguły nie ma. A kto by je też czytał jak są to mało czytelne płachty z niezrozumiałymi słowami ( tak odbierają je pacjenci ) dla laika. W środkach masowego przekazu moc reklam przeróżnych cudowności nawet i tych leczących. I kogo tu teraz słuchać. Kołomyja (tłum. zamęt, zamieszanie ) wielka.

Często  się zdarza , że ludzie są uświadamiani o tym , że lek osłonowy trzeba wziąć na czczo 1 h lub 1/2 h przed lekami.

I tutaj też się zaczyna - bo są różne osłonowe leki - takie , które mają osłonić przed podrażniającym działaniem leków lub są to probiotyki lub symbiotyki jako preparat osłaniający  w antybiotykoterapii .

Dla laika jedne i drugie to to samo bo padło hasło "osłona".

Tak samo podchodzą do brania leków z suplementami diety, z pożywieniem popijając ziółkami robiąc sobie często toksyczny koktail .

Gdy nagle poczują się żle - w te pędy do apteki bo chyba inny lek p.mgr wydała , albo ten zamiennik jest niedobry lub " co ta p. doktor mi zapisała?" I takie tam uwagi roszczeniowe w różnym tonie kierowane do personelu medycznego.

Nikt w tym momencie nie pomyśli ( w dużej mierze zależy to od tonu delikwenta ) aby zadać pytanie " a co pan/pani jadła/jadł , pił , brał suplementy , popijał ziółka ?"

Czasem zadam takie pytanie - i gdy dostanę prawdziwą odpowiedż - to problem się rozwiązuje. Ale często nie chcą mówić - bo "wiedzą lepiej" lub się wstydzą ( alkohol , papierosy ). Najlepiej winnego szukać gdzie indziej ( łatwiej) , bo przyzwyczajenia trudniej zmienić.

To jest temat woda i wyszłaby z tego niemała historia sytuacji, ale nie o to chodzi . Ja zamierzam podzielić się z Wami niektórymi wskazówkami dotyczącymi interakcji pomiędzy lekami a żywnością , suplementami diety , ziołami. Przybliżę Wam ten temat , żeby była jasność i częściowe bezpieczeństwo. Za swoje zdrowie sami jesteśmy odpowiedzialni a inni mogą nam wskazać w miarę bezpieczną drogę prowadzącą do rozważnego myślenia.

Posegreguję i poskładam sobie je do jednego pudełka i od następnego wpisu zacznę.

 


czwartek, 19 listopada 2015

czekolada

2 łyżki kakao, łyżka miodu , łyżka kwaśnej śmietany. Wymieszałam dokładnie. Wyszła taka lejąca czekolada. Gęstość można regulować dodatkiem kakaa.

Czekoladę nałożyłam na twarz , szyję , dekolt i ramiona. Poleżałam z tym ciepło okryta 30 minut.

I zaczęło się - myśli

karma

bumerang

to co zasiejesz zbierzesz

nie czyń drugiemu co tobie niemiłe

kochaj bliżniego swego jak siebie samego

Bo to co nastąpi w zamian , nie nastąpi od razu a wręcz w nieoczekiwanym momencie , czasie.

Taka jest ta filozofia życia.

Myśl pozytywnie - bo nawet myśli mogą cię zgubić.

 

No i weż tu się babo zrelaksuj.

Wylazłam w końcu z tych pieleszy i zmyłam moją czekoladę. Spojrzałam w swoją twarz i o dziwo była jednak zrelaksowana ,mięciutka ,delikatna , aksamitna . 

Obiecuję sobie , że tylko pozytywne myśli będą mi towarzyszyć.

Na osłodę zjadłam świeżo upieczone kruche ciasto z truskawkami w  pierzynce bezowej. Pycha . Była niedziela więc poszłam z rodziną na spacer pomimo , że mżyło co nieco. To też dobra aura pogodowa . A ciasto trza było spalić.


wtorek, 11 sierpnia 2015

Upiększanie też lubię - bo jest dla ciała i duszy.

Zamierzam zrobić sobie maseczkę na twarz z glinki i wyciągów ziołowych. Muszę trochę pokombinować , co do mojej cery będzie pasować.

Jest średnio sucha, poszerzone naczynka krwionośne w okolicach nosa na policzkach, w kącikach ust drobne jakby zmarchy - o la  la - starzeję się.

Trafiłam  na krwawnik /Achillea millefolium /

Od wieków uchodzi za środek powstrzymujący krwawienia - uwidocznione jest to w nazwie polskiej.

Przetwory z krwawnika hamują mikrokrwawienia np. m.in. z uszkodzonych drobnych naczyń włosowatych. Flawonoidy i kwas askorbowy zawarte w zielu krwawnika mnie zainteresowały w tym odmładzaniu i poprawianiu kondycji mojej skóry. To one mają wpływ na przepuszczalność drobnych naczyń krwionośnych.

Użyję świeżo ściętego ziela krwawnika ( kwiat, łodyżka ta jeszcze nie bardzo zdrewniała i kilka lisków ) i utrę go porządnie w możdzierzu aby zachować jak najwięcej witamny C ( pobudza produkcję kolagenu - czyli spłyca zmarchy) , potem dodam trochę chłodnej wody wciąż ucierając i na koniec połączę z glinką czerwoną i miodem. Taką papkę nałożę sobie na twarz , szyję i dekolt. Będzie odjazd na 30 minut.

UWAGA!!! nie jestem alergikiem

Wytrzymałam 20 minut. Wystarczyło aby się zrelaksować.

 

literatura: A.Ożarowski , W. Jaroniewski " Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanioe

 

młody krwawnik


krwawnik

 

szałwia

 

rojnik

 

maki

 

Któż nie lubi tego okresu?

Ja niestety wręcz uwielbiam.

 

Jak miałabym odpuścić rozchodnikowi ostremu , który kusi tymi swoimi pięknie mięsisto -złotożółciutkimi pędami i  kwiatkami.

Urzekają mnie języczki kwitnącej szałwi - tej szarej zwykłej szałwi lekarskiej - a kwiecie jej  tak urokliwe.

Maki polne to też piękna bajka , gdy im się z rana przyglądam na łąkach i polach - łatwiej mi wrócić do codziennych zajęć - naładowana ich kolorem.

środa, 17 czerwca 2015

 

 

robinia

Witam kwieciście, ziołowo , bajkowo

 chwasty


w tym najpiękniejszym okresie rozkwitu naszej roślinności.

 

peonia

W dzieciństwie wakacje zawsze kojarzyły mi się z kwitnącą akacją. Wyjeżdżałam prawie zawsze na wieś do cioci i babci. Na podwórku rosła jedna wielka akacja. Jak tylko tam się pojawiłam - ona należała już do mnie. Właziłam na nią i potrafiłam kilka godzin na niej przesiadywać zajadając od czasu do czasu jej kwiatki - bo słodkie były. Kwiatki nosiłam cioci i podrzucałam do ciasta na racuchy jak miały być smażone na deser czy obiad. Nikt się nie zorientował, że tam coś wystawało, tylko ciocia do mnie mrugała tajemniczo i polewała placuszki sokiem z truskawek zmieszanym z kwaśnym mlekiem ( taki ala sos na słodko ). Chabry zbierałam i zalewałam gotowaną wodą ale letnią i wcześniej posłodzoną. Taki napój zabierałam ze sobą na pastwisko , gdzie pasłam z kuzynką krowy. Tzn. , one same się pasły a my tylko pilnowały , aby na cudze pole nie wlazły, bo nie stosowało się wtedy jeszcze takich pastuchów na prąd. Żeby z nudów nie paść były wianki, gra w szmacianą piłkę i różne śmieszne lub straszne opowiastki. I nigdy nie byłam znudzona. A do domu wracałam wypoczęta,opalona i odżywiona. Tęsknię za takimi wakacjami.

piątek, 06 lutego 2015

Historyjka I-sza

W pewnym grodzie za wielkim borem , szeroką rzeką , górami i wyżynami żyli sobie Wiedżmin z Wiedżminą i małymi Wiedżmiątkami. Prowadzili swój mały kramik w którym królowała Wiedżmina , gdyż jak na niewiastę rozumną przystało była cierpliwa , pogodna i życzliwa ludziom , bo i też wiedzę miała niemałą.  Wiedżmin jak na mena przystało , był człowiekiem z niemałą wiedzą ale nie przepadał za mówieniem. Wiedżmina  zawsze jakąś wiedzę od niego wyciągnęła niewieścimi sposobami . A jak nie chciało mu się gadać to jej księgi podsuwał i do szkół wysyłał coby się niewiasta rozwijała.  Ludzie z wdzięczności za jej mądre rady i ciekawy asortyment naturalnych specyfików , który w ich ofercie bywał -kramik często odwiedzali.

Grodu sielanka wkrótce się zmieniła , gdyż świat podążał za nowością. Do Grodu zaczęli zjeżdżać obcy kupcy a przy nich bajarze.Owi kupcy przywieżli ze sobą wiele towaru kolorowego, pachnącego , nowoczesnego. Bajarze pomagali owym kupcom oferować dane towary. Ludzie jak to ludzie z ciekawości cóż ta nowoczesność poleca - takie piękne , kolorowe, pachnące te specyjały były. I ciągle coś nowego , niby to samo ale w innym opakowaniu - to może i lepsze zaś to będzie.

Wkrótce Wiedżmina zaczęła cosik podupadać na zdrowiu. Badał jeden medyk , drugi i trzeci. I nic nie stwierdzili a słabość była z dnia na dzień coraz większa .

- Toć pomagałam innym , a sobie nie daję rady- cóż więc ze mnie za Wiedżmina ?

Zaczęła myśleć wieczorami - cóż ona takiego czyni , że rujnuje swoje zdrowie. Nie bardzo chciała się przyznać głównie przed sobą,że dała się omamić tymi kolorowymi, pachnącymi nowościami. Toć ciekawą niewiastą była i też chciała popróbować co nieco. A to fatałaszki, smakołyki, kremiki i kolorowe inne kosmetyki oraz pachnidełka.

W końcu sobie to uświadomiła i powoli zaczęła wracać do swoich specjałów i ziółek , które jej zawsze służyły. Żywność z powrotem zaczęła nabywać od rodowitych gospodarzy , którzy uprawiali ją bez nowoczesnej chemii. Jabłka , może miały plamki ale smakowały jabłkiem. Marchewka była mała i krzywa  ale bardzo esencjonalna w smaku. Ziemniaki nie ciemniały po ugotowaniu i smakowały ziemniakiem a nie wodą. Drobne ziółka i przyprawy sama sobie uprawiała w skrzynkach i doniczkach.

Smakołyki piekła wg. przepisów , gdzie nie było tłuszczy trans i białego cukru.

Z nowości kupieckich nabyła sobie wehikuł na dwóch kołach z nożnym napędem , na którym mogła się poruszać szybciej , aby dojechać do gospodarzy po ich specjały i pobliskiego boru na wycieczkę.

W ciągu kilku miesięcy - dolegliwości zaczęły mijać , siły wracały więc wrócił uśmiech i pogoda ducha .

Witała się z ludżmi jak dawniej . Kupcy i bajarze nie odpuszczali.

Ale niestety , każdy ma prawo wyboru. Jeden słucha bajania a inny woli pogadać z tymi co wiedzą.

Wiedżmina z nikim nie walczy - tylko po swoim przypadku poszła po rozum do swojej na chwilę zabajonej głowy. I na zdrowie jej to wyszło. A jak zdrowie dopisuje to i pracować będzie długo mogła.

Póki co Wiedżmina ze swoją rodziną , żyją sobie skromnie ale zdrowo i pogodnie . Zbiera swoje ziółka i wytwarza z nich różne specjały - przyprawy, herbatki a i kosmetyki o naturalnym aromacie na własne potrzeby.

Uśmiechów dużo życzę

las

13:05, zielarkahalina
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 kwietnia 2014

krzem

ZNACZENIE  KRZEMU dla organizmu.

Pozwala zachować równowagę i umożliwia wchłanianie innych pierwiastków (np. wapń, cynk, sód, siarka, chlor, fluor)niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania wszystkich struktur i układów organizmu.

A więc współgrając z innymi makro i mikropierwiastkami odgrywa ważną rolę w naszym organiżmie.

-niezbędny w syntezie kolagenu

-wzmacnia naczynia krwionośne zwiększając ich elastyczność

-bierze udział w procesie tworzenia oraz regeneracji kości, chrząstek i ścięgien

-jako pogromca drobnoustrojów (np.wirusów, bakterii, grzybów,pasożytów)- dzięki właściwościom adsorbcyjnym wobec mikroorganizmów, wydalając je  z organizmu


STOSOWANIE wodnych wyciągów ze skrzypu.

1) Utrzymanie w dobrej kondycji skóry( zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry- w syntezie kolagenu), włosów , paznokci utrzymując ich elastyczność i odporność na nadkażenia drobnoustrojami (bakterie i grzyby).

2) Wzmacniając naczynia krwionośne zwiększa ich elastyczność i odporność na uszkodzenia mechaniczne. Pozytywny wpływ na drożność naczyń żylnych i tętniczych.

3) Profilaktycznie w osteoporozie, ch. Alzheimera, cukrzycy, ch. nowotworowej, miażdżycy, reumatoidalnym zapaleniu stawów , grypach, anginach i wielu innych.

 

DLACZEGO SKRZYP GOTUJEMY?

Ściany komórkowe ziela skrzypu przesycone są solami wapna i krzemu, które nie przepuszczają cząsteczek wody. A więc zaparzony tradycyjnie skrzyp nic nie daje, tak jakbyśmy sobie spożywali placebo.

Minimum gotowania ( na wolnym ogniu ) to 5 minut ale lepiej gotować jednak 15 minut i na 30minut ( dalsza maceracja ) jeszcze odstawić.

Proporcje to 1 łyżka stołowa na 1 szklankę wody.

Polecam wpis: Equisetum-skrzyp jako elastotropica i uragoga. Dr H. Różański

 

Kulinarne wykorzystanie: młode pędy skrzypu polnego można ugotować jak szparagi i spożywać jako szparagi.

Odwar po gotowaniu ziela skrzypu czy jego młodych pędów można wykorzystać jako dodatek do potraw np. zup czy sosów.

 

Pamiętamy o dostarczaniu witaminy B1 przy dłuższym stosowaniu wyciągów ze skrzypu.

 

Po za dostarczaniem krzemu skrzyp w medycynie wykorzystywany jest jako środek : moczopędny oraz w schorzeniach płuc jak np. grużlica płuc w procesie bliznowacenia ognisk grużliczych.

 

Żródła: rozanski.li/?p=339

ziolowyporadnik.pl/ziola/skrzyp-polny

www.ekologia.pl/kobieta/zdrowie/pierwiastek-zycia-krzem-co-o-nim-wiesz, 17868,2.html




13:53, zielarkahalina
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 kwietnia 2014

skrzyp 

Skrzyp polny ( Equisetum arvense )

Surowiec: ziele skrzypu ( Herba Equiseti )

 

 

 

 

Patrząc oczami Calineczki czy Krasnoludka wygląda jak choinka w ich bajkach. A my wielkoludy czerpiemy z tej rośliny korzyści dla siebie - pielęgnacyjne i zdrowotne.

 

Co w nim znajdziemy?

Flawonoidy (ekwizetryna, izokwercetyna, galuteolina, apigenina )

Saponiny (m.in. ekwizetonina )

Kwasy organiczne (askorbowy, akonitowy ) fenolokwasy (kawowy)

PIRYTIAMINA (antywitamina vit. B1 )

Alkaloidy ( nikotyna, palustryna )

Sole mineralne od 15-20% (m.in.Mg, K, Ca, Si ) w tym aż 66% KRZEMU(Si)

Fitosterol

Zasady organiczne ( jak 3-metoksypirydyna) małe ilości

 

Dzisiaj króciutko powiem o tym dlaczego przy dłuższym (naprawdę długim - kilka tygodni ) stosowaniu wyciągów ze skrzypu należy uzupełniać vit.B1.

 

Skrzyp zawiera w sobie jak wymieniałam wcześniej PIRYTIAMINĘ - antywitaminę B1, która blokuje przyswajanie vit B1.

Vit.B1 ( TIAMINA - witamina rozpuszczalna w wodzie ) jest "witaminą radości" - sprawia ,że chce nam się żyć na pełnych obrotach.

Jest witaminą ,która szybko dociera do komórek nerwowych , gdzie wspomaga cholinę, aby ta nie uległa za szybko redukcji. Cholina odpowiada za to, że czujemy się odprężeni psychicznie i mamy lepszą koncentrację. A więc gdy tiaminy lub choliny brakuje to szwankuje nasza pamięć.

Tiamina przyspiesza gojenie ran i uśmierza ból.


NIEDOBÓR tej witaminy może powodować:

-zaburzenia CUN (osłabienie, zab.pamięci, brak koncentracji,depresję,oczopląs)

-niewydolność krążenia(przyspieszona akcja serca, powiększenie serca, obrzęki kończyn górnych i dolnych )

-zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego (utrata łaknienia , nudności, wymioty,biegunki, spadek masy ciała )

-choroba Ber-beri ale przy bardzo silnej awitaminozie B1 ( bóle kończyn, osłabienie mięśni, drżenia,niewydolność krążeniowa ).

 

Antywitaminy B1 w skrzypie jest niewiele. Ale chcąc uzyskać efekt terapeutyczny w celu uzupełnienia cennej krzemionki zawartej w tym zielu, na pewno wypijanie herbatek zajmie nam kilka tygodni a nawet kilka miesięcy. Dlatego powinno uzupełniać się vit.B1 w dawce 3mg 1-2 razy dziennie (może być w kompleksie z innymi witaminami z grupy B np. vitaminum B compositum ). W gotowych preparatach gdzie znajduje się w składzie skrzyp(tabletki, kapsułki) prawie zawsze jest dodatek tych witamin.

 

Aby zapobiec w sposób naturalny tym niedoborom vit.B1 należy swoją dietę urozmaicić w spożywanie kasz(np. gryczana). orzechów, nasion słonecznika, szpinaku, drożdży piwowarskich(np. w tabletkach), zarodków pszennych, kiełków nasion strączkowych i samych nasion strączkowych itp. Lista może być długa i najlepiej sprawdzić to w tabelach żywnościowych.

 

 

 

 

 

Zdjęcia: fiteria.pl , ziolowyporadnik.pl

Żródła:Farmakologia, Podstawy farmakoterapii pod redakcją W. Kostowskiego, PZWL

Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie, A. Ożarowski, W. Jaroniewski, IWZZ 1987

www.witaminka.info/witaminab1-php,                                                              www.witaminy-minerały.choroby.biz/Brak+witaminy+b+jeden



 
1 , 2